O działalności kulturalnej w Austrii i promowaniu polskiej kultury
 |
Marzanna Danek-Hnelozub - rodowita krakowianka, absolwentka Uniw. Jagiellońskiego (teatrologia, polonistyka ze specjalizacją nauczycielską); poetka, pisarka, tłumaczka, animator kultury
Rozmowę przeprowadziła Dorota Szumilas :
D.SZ.Pani Marzanno, od jak dawna mieszka Pani w Austrii?
M.D-H. Od dawna, bardzo dawna... Może nawet zbyt dawna…
D.SZ. Jest Pani nauczycielką języka polskiego, proszę powiedzieć parę słów o swojej pracy.
M.D-H. To temat rzeka. Wygrywane Poloniady i konkursy literackie w Warszawie przez moje wspaniałe uczennice i uczniów. Niezapomniane zakończenia roku szkolnego /www.austriapol.com, www.swp.org.pl,www.radiojan.org etc./. Walka o utrzymanie języka polskiego w Dolnej Austrii w czasie koalicji czarno–niebieskich, którzy likwidowali lekcje tzw. „języków ojczystych”; gdy wyrzucana z pracy słyszałam słowa, że „tu nie ma miejsca dla dzieci cudzoziemskich, a już szczególnie nie ma go dla polskich”... Była to rozpaczliwa samotna walka, a każdy proszony o pomoc ksiądz, profesor lub działacz społeczny odwracał się plecami. Najbardziej światłą i europejską partią okazało się SPÖ. Dzięki tej partii udało mi się obronić dzieci polonijne, ich prawo do nauki „języka ojczystego”... To wspaniała młodzież i cudowne dzieciaki! Warto było dla nich walczyć. Warto było dla nich zwyciężyć!
Obecnie prowadzę zajęcia z języka polskiego w miastach: Neunkirchen, Baden, Mödling, Tulln, Stockerau oraz w Burgenlandii w gminie Bad Sauerbrunn. W każdym z tych miast założyłam biblioteki z polskimi książkami, które zebrał dla mnie wspaniały artysta–plastyk, dyrektor bibliotek na Ziemi Oświęcimskiej Waldek Rudyk.
D.SZ. Z racji mojego zawodu bibliotekarki (pracującej obecnie w Bibliotece Narodowej), zwróciłam szczególnie uwagę na fakt organizowania przez Panią polskich bibliotek. Ale cała Pani działalność kulturalna służy integracji Polonii austriackiej.
M.D-H. Pragnęłabym, żeby rzeczywiście tak było. Moje wieczory autorskie, imprezy organizowane dla dzieci, np. „Dzieci artystom – artyści dzieciom” /25.04.2009, www.austriapol.com/ z rodzicami uczniów; utworzenie dzięki Waldkowi Rudykowi licznych bibliotek. Dodam, że książki te trafiły także do więzień dla naszych przebywających tam rodaków.
Przygotowałam w drugą rocznicę śmierci Papieża „Wieczór pamięci Jana Pawla II” z wykorzystaniem swoich tekstów poetyckich oraz tekstów piosenek.
Prowadzę także, oczywiście społecznie, poradnictwo prawne, głównie dla kobiet, które mają problemy z ojcami swoich dzieci lub partnerami w ogóle. Kieruję je do odpowiednich instytucji prawnych lub socjalnych, w których otrzymują już w pełni fachową pomoc i prawną, i psychologiczną. Wiele jest takich spraw.
D.SZ. Często też bywa Pani w Polsce, m.in. na ta takich imprezach kulturalnych, jak choćby Festiwal Poezji Słowiańskiej organizowany przez Aleksandra Nawrockiego, na którym obie wygłaszałyśmy referat. Zatem uczestniczy Pani czynnie w tym, co dzieje się w zakresie kultury, a szczególnie literatury w Polsce.
M.D-H. Działalność polonijna to tylko pewne pole magnetyczne. Ponadto dzięki Unii Europejskiej odległości jakby „zmniejszyły się”, co powoduje o wiele łatwiejszy dostęp do kultury, w znaczeniu oczywiście całokształtu dorobku ludzkiego...
Ważna jest dla mnie przede wszystkim Polska: cieszą mnie zaproszenia na spotkania poetyckie, drukowane w czasopismach i antologiach wiersze oraz teksty prozatorskie, wywiady, uczestniczenie z młodzieżą w imprezach Fundacji Młodej Polonii w Warszawie, której Szefem jest Prof. Józef Kaczmarek. Niedawno Fundacja powierzyła mi stanowisko dyrektora na obszar Austrii Wschodniej. Jestem więc z Polską w stałym kontakcie.
W ubiegłym roku zostałam zaproszona do warszawskiej delegacji w związku z „Triadą” organizowaną przez FMP, czyli imprezą zorganizowaną dla uczczenia 200. rocznicy urodzin Juliusza Słowackiego. Relacja z pobytu w Krzemieńcu, Wilnie i Warszawie – mojego pióra, obiegła cały świat.
D.SZ. Zapytam Panią o twórczość poetycką i translatorską. O Pani debiut, publikacje i spotkania autorskie… Moja twórczość poetycka rozpoczęła się po maturze, ale publikuję dopiero od kilku lat. Wcześniejsze wiersze pisałam „do szuflady”, ale ujrzały w końcu światło dzienne…
M.D-H. „Twórczość poetycka” to „pamiętnik” całego mojego życia, teksty pisałam juz w szkole podstawowej, a w przedszkolu opowiadalam – na szerokim forum publicznym – bajki. To pamiętam dobrze, niestety nie wiem co zmyślałam wtedy. Piszę, pisałam i mam nadzieję, że będę pisać dalej.
Mam bardzo dużo publikacji, niestety rozrzuconych w licznych antologiach, czasopismach, biuletynach etc. Nie podołałam jeszcze, by choć raz to, co napisałam złożyć w jedna całość.
Ciekawsze tytuły: ”Angora”, ”Wspólnota Polska”, ”Teraz” /Filadelfia/, ”Kronika” /Oslo/, ”Echo Chełmka”, ”Polonus” etc., antologie: ”Antologia Poezji Emigrantów” (USA), ”W saku rybaka z Wąglan”, ”Dojrzewanie w miłości”, ”Modlitwy”, ”Z poezja do Unii Europejskiej”, ”Pożegnanie lata pisarzy i artystów”, ”Skarby z Wąglańskiego srebrnego wesela”, kilka wyd. ”Złotego Szerszenia /FMP, Warszawa, ”Poezja dzisiaj”/red. A. Nawrocki/ etc.
etc.
Przełomowym w moim życiu wydarzeniem było wydanie przez Uniwersytet Wiedeński książki pt. ”Zwischen den HeimatEn”, w której jest opis mojej twórczości, moja biografia oraz wiele cytatów z moich wypowiedzi (Wieden,1999).
Pierwsze wieczory autorskie odbyły sie w VPI /Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników w Austrii/, następnie była Ziemia Oświęcimska, Polska Akademia Nauk w Wiedniu /wiersze przełożone na język niemiecki czytała Prof. Joanna Ziemska, tłumaczka m.in. poezji obozowej oraz Elfiede Jelinek – austriackiej laureatki Nagrody Nobla /prezentacja twórczości w Wąglanach w czasie wręczania nagród podczas konkursów literackich, Katowice - wrzesień 2009, wieczory autorskie w austriackim „Radiu Orange”; red. Aleksander Nawrocki zorganizował nasz wspólny wieczór autorski w Krzemieńcu na Ukrainie, czytałam także swoje wiersze podczas II Festiwalu Poezji Słowiańskiej w Warszawie etc. Jestem także autorką licznych tekstów piosenek, które wielokrotnie w Austrii i Polsce wykonywał kompozytor i piosenkarz Krzysztof Czuba. W PAN w Wiedniu wystawiłam mój monodram pt. ”Ja, Modrzejewska”.
Przez rok brałam udział w warsztatach translatorskich /grupa tłumaczy Uniwersytetu Wiedeńskiego pod kier. Dr. Dorothei Müller-Ott oraz Prof. Joanny Ziemskiej/,co zaowocowała m.in. przekładami poezji Ilse Brem pod tytułem „Dni policzone”.
Najbardziej cenię sobie I miejsce w konkursie „Inspiracje Mickiewiczowskie” org. Warszawa–Grodno oraz złoty medal za poezję przyznany mi przez Ernesta Brylla /FMP, W-wa 2003/. Otrzymałam również nagrodę specjalną Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego
W maju otrzymam srebrny medal i puchar jako „wicemistrzyni poezji” w Wąglanach z rąk organizatora Waldemara Józwika.
D.SZ. Co według Pani jest najważniejsze w poezji?
M.D-H. Obraz. W poezji najważniejsze jest myślenie obrazami oraz piękny język z kunsztowną metaforą. Ponadto jasność formułowania myśli. Także rodzaj „charyzmy”, która powoduje, że ludzie tych wierszy słuchają. To niepowtarzalne przeżycie dla autora! I sens pisania!
D.SZ. Którzy poeci polscy, a którzy obcy są dla Pani inspiracją a ich twórczość – fascynacją?
M.D-H. Pragnęłabym być tu oryginalna, ale niestety powtórzę: i Kochanowski, i Sep-Sarzyński, Andrzej Morsztyn, oczywiście genialny Mickiewicz, Słowacki, niesamowity Leśmian, Tuwim, Staff, Baczyński, Gajcy, Szymborska, niepowtarzalny Grochowiak, ukochany Edward Stachura, uwielbiany Jacek Kaczmarski... Goethe, Lermontow, Puszkin, Okudżawa i Wysocki, Bob Dylan...
D.SZ. Prowadzi Pani aktywny, sportowy tryb życia. Czytałam o Pani odznakach w pływaniu czy rajdach. Ja też lubię wędrować, kontakt z przyrodą relaksuje i buduje.
M.D-H. Prowadzę aktywny tryb życia, ale wyprawy górskie, niestety już dawno poszły w zapomnienie. Nie pływam już także w sztafecie, ale pływam namiętnie dalej.
D.SZ. Na zakończenie rozmowy przytoczę Pani wiersz. Zima powoli nas opuszcza, ale będzie można ją długo wspominać, choćby czytając fragment Pani wiersza pt.
„Zima 2009/2010”
tyle śniegu spadło tej zimy
jakby mleczarze rozlali całe mleko świata
białego
aż do błękitności
i nie wiedziałam, czy to nieboskłon
zdobny kolią gwiazd
czy brylantowy pył Syberii
tyle śniegu spadło tej zimy
- białego złota
pokrył ulice, zmartwienia, dachy
zagmatwane myśli, poplątane losy
może wszystko źle wraz z nim
wiosną wsiąknie w ziemię
[…]
D.SZ.Dziękuję za rozmowę
|