Dzisiaj jest         NYC 14:39:50   
Galeria
  
Życie na obczyźnie, przepełnione tęsknotą za rodziną i ojczyzną. [14]
Szeptuchy z Podlasia pomogą na wszystko! [555]
Kobiety Sukcesu - Poznań [1]
Wróżka Hania i jej wróżby….. [6]
Ryby (19 lutego - 20 marca) [7]
Almanach pokonkursowy "O pióro Magazynu ŚwiatPL" [5]
Samotność [3]
Żerujący nocą [57]
Jak znaleźć szybko groby swoich bliskich? [16]
Duchy są na świecie [19]
Odnajdźmy się
  - Osoby [257]
  - Różne [35]
   Dołącz do grona subskrybentów swiatpl
  Newsletter
 Poleć stronę
 Zgłoś błąd
 Ogłoszenia
 Dodaj ogłoszenie
 Galeria
 Dodaj zdjęcie
 Dodaj artykuł
 Nasi Partnerzy
 Kontakt i o nas
 swiatPL.com
   4551367
 Redakcja
   3388885
  
 
Home >> Rodzina
<<
Wyślij znajomemu
Toksyczni ludzie

Każdy z nas ma swoje grono znajomych, przyjaciół z którymi czuje się dobrze i lubi z nimi przebywać.

Życie jednak niesie konieczność kontaktów z różnymi ludźmi, niekoniecznie dla nas życzliwymi, a wręcz wrogo do nas nastawionymi.
Myślę że dobrze jest znać swoich wrogów i umieć sobie z nimi radzić .

Często jednak spotykamy też ludzi, którzy z natury są specjalistami od zadręczania i manipulowania innymi. I to nie są nasi wrogowie – to są wrogowie wszystkich ludzi.
Bardzo trudno jest z nimi przebywać a już współpraca jest czasami wręcz niemożliwa.
Albo nas terroryzują głośnym mówieniem albo lekceważą obojętnością .

Potrafią storpedować każdy nasz projekt, wykazać jego bezcelowość, sprawiają, że zaczynamy wątpić we własne siły, zdolności i umiejętności.
Traktują nas zawsze z góry z wyższością nie popartą żadną merytoryczną przewagą .

Szacunkiem darzą niewiele osób poza sobą samymi .
Przeważnie nie atakują tylko tych, od których są w jakiś sposób uzależnieni.
Ale jest to tylko stan przyczajenia i czekania na okazję do pokazania kto tu naprawdę rządzi.
Są to tacy drapieżcy w naszym ludzkim stadzie.

I tak jak w przyrodzie – nie można starać się ich zmieniać bo to by była walka z naturą.
Trzeba tylko unikać z nimi kontaktów, jak najszybciej dostrzegać niebezpieczeństwo i albo przed nim uciekać albo nauczyć się skutecznie bronić.

To tez zależy od tego w co nas natura wyposażyła.
Jeśli jesteśmy słabi psychicznie, łagodni – nie walczmy – chrońmy siebie ucieczką. Ale jeśli potrafimy i jesteśmy w stanie – to stawmy tym drapieżcom czoła .


Z pewnością nie można pozwolić by zatruwali nam życie domowe, rodzinne czy też to w środowisku pracy .
Walczmy o siebie, o swój spokój i szczęście .

autor Mirka Z

Komentarze do artykułu:

A czy matka tez moze byc toksyczna?
autor Eta

Jak mozna uciekac od wlasnej matki?
autor Eta

Wspolczuje miec taka toksyczna matke,bo to pozostawia pietno na cale zycie w postaci slabego poczucia wlasnej wartosci a tym samym zanizania checi aby siegac po ambitne cele zyciowe. Jedna z dobrych metod ucieczki od negatywnego wplywu jest stosowanie medytacji /lub glebokiej modlitwy/ pozytywnych afirmacji,/czego nauczono mnie na kursach Silvy / a zobaczysz jak to moze pomoc i Tobie Eta i Twojej matce - zycze powodzenia !Materialy zrodlowe mozna znalezc w bibliotekach lub ksiegarniach
autor Teresa

Toksyczna matka to jeszcze mozna wybaczyc,ale prawie wszystkie tesciowe sa toksyczne,lepiej miec sie na bacznosci przed tesciowymi,one to moga narobic najwiecej balaganu w zyciu malzenskim.
autor Tadeusz

Obecnie czytam książkę -TOKSYCZNI LUDZIE -ale żeby się nauczyć żyć koło takich ludzi to trzeba dużo pracy nad sobą i stale do niej zaglądać i stale przypominać sobie zasady postepowania w nich zawarte to wtedy może by mnie tak nie "pożerali energetycznie" ci toksyczni.
autor bajla

moja mama nie potrafi ze mną rozmawiać, ja też nie potrafię, tak jabyśmy były ulepione z innej gliny... z jej zachowania wynika, że żałuję że mnie urodziła, że mnie nienawidzi, nie ma dla mnie wybaczenia, dobrego słowa, tylko krytykuje, rozbija każdy mój pomysł, jeśli nie jest po jej myśli... ułożyła mi model życia, w który jakoś nie mogę się wpasować, nie szanuje tego, że mam swoje życie, tłumaczy to tym, że "skoro mieszkasz w tym domu, będziesz robiła tak i tak". Poza tym chyba nie widzi jak bardzo mnie rani, niestety nie byłam złotym dzieckiem, zawaliłam studia, musiała za nie płacić, nadal płaci, chybaiona inwestycja - tak się czasem czuję... Nie mam prawa głosu, moje argumenty nie docierają do niej, ostatnio również nie słyszy moich odpowiedzi, pyta kolejny raz, by usłyszeć to, co chce usłyszeć, wmawia mi, że coś zrobiłam, że coś wzięłam i mimo mojej stanowczej negacji, ona zna ta właściwą odpowiedź. Mojego partnera potrafiła wybijać mi z głowy latami, twierdziła, że robię jej na złość... po 4 latach rozstałam się, ale nie z powodu jej trucia... niestety w innych sprawach nie jestem tak pewna siebie, chyba tylko uczuć jestem, tam matka nie dała rady zanurzyć szponów. Wczoraj rzuciła się na mnie z pięściami, mam mówić szeptem, najlepiej zniknąć, gdy mówię o wyprowadzce słyszę "straszysz mnie? źle ci jest? podane uprane posprzątane??!!! obudziła mnie dziś kłótnia o 12 w nocy, o żarówkę... nigdy tego nie zrozumiem... rano słyszę tekst matki do ojca "ty debilu" wziąłeś tą zarówkę za 4 zł do piwnicy i zbiłeś ją"?! po mału dostaję w głowę, matka wyrzywa się na mnie, na jej twarzy za każdym razem jest złość, zmarszczone czoło i oczy... a każdą moją próbę rozmowy sprowadza do pieniędzy, ja szukam rady, ona widzi potrzeby materialne, nie wytłumaczysz, nie zrozumie, nie umie tego przyjąć. Nie umie i nie chce mnie słuchać, nie umie mnie nie krytykowac, wtrca się, jednym słowem potrafi wszystko sprowadzić do parteru, zgnoić, zdeptać, coś kupię to nie umie się cieszyć razem ze mną tylko pyta skąd miałam pieniądze i w konsekswencji wygłasza jakieś negatywne sądy na temat tej rzeczy. Ostatnio bardzo się mamie podoba mówić mi "bo ty popełniasz same błędy". A gdzie mam się nauczyć ich nie popełniać? Pod ścisłą kontrolą mamy? Nie wyobrażam sobie być taką matką dla mojego dziecka... Wolałabym umrzeć. Każdego dnia, chce mi się żyć coraz mniej, cokolwiek powiedziałam mamie, ona wszystko powtórzyła, cokolwiek powiedziałam, skrytykowała, wykorzystała przeciwko mnie, nie szanowała nigdy mojej woli. Dla niej ja jako ja nie istnieję w "tym domu". Że niby krzyczę... że się wykłócam bo mam inne zdanie na temat mojej osoby. Nie mam już siły, wszystko to, co kocham, ona niszczy, nie mogę żyć... nie umiem tak dokładnie opisac jaka jest ale to jest takie wyrafinowane, bolesne dla mnie, z ogromną częstotliwością... jestem bardzo cierpliwa ale czasem... ktoregos razu po takiej rozmowie mialam mysli, zeby wyskoczyc przez balkon... tak potrafi zniszczyc czlowieka... tak sie na mnie wyrzywa, tak mnie niszczy, tak jest zazdrosna, zawistna, tak nastawia ojca i babcie przeciwko mnie... na wyprowadzke nie mam na razie szans, ale jesli znajde prace, jestem sklonna wyprowadzic sie i zyc chocby o samym chlebie... byle tylko nie byc w ttym piekle ktore mnie wypala, pochlania, nie wiem juz jaka jestem, czy to moje mysli moje slowa, czy mamy, moje potrzeby pragnienia marzenia??? Mama nie zrozumie, gdy odejde, przelozy to na swoje jezyk, wytlumaczy to sobie niewdziecznoscia albo przyzna, ze dawno tak poiwnno sie stac bo niszczylam ta rodzine, sklocalam... bo mowilam prawde, co to za rodzina, jezeli nie mozna powiedziec sobie prawdy... porozmawiac bez podnoszenia glosu, nie mozna okazywac troski, uczuc... w ktorej nie ma miejsca na bliskosc, zrozumienie. Umieram w srodku, pomozcie mi...
autor xxx

xxx, postanowiliśmy opublikować Twój komentarz jako samodzielny artykuł.
Mamy nadzieję, że nasi czytelnicy wesprą Cię i pomogą uporać się z dramatyczną sytuacją, jaka Cię dotknęła.

Artykuł, który zatytułowaliśmy WOŁANIE O POMOC dostępny jest pod adresem:

www.mypolinfo.com/home/art.php?id=1724

(aby go otworzyć z poziomu komentarzy, trzeba skopiować adres do okna przeglądarki internetowej)

Jeśli masz jakieś uwagi, prosimy skontaktuj się z nami (mail do redakcji znajdziesz na podstronie "O nas&kontakt")


autor redakcja myPolinfo

smutne :-( kochaj ją ale jej postepowanie i slowa traktuj jak powietrze ,masz jedno zycie
autor ami

ja od mojej toksycznej matki ucieklam az zagranice i tak jak rozmawiam z nia przez tel to ciagle mi udowadnia,ze zle zrobilam, ze mamy byc rodzina wszyscy razem itd. wszyscy maja robic tak jak ona chce.
autor beata

Moja matka też jest toksyczna. Nie podoba jej się to co robię, wtrąca się do mojego życia na każdym kroku. Mój ojciec zmarł w marcu, wciąż się nie mogę po tym pozbierać. Ona za to ciągle widzi wszędzie problemy. Mam 23 lata, a są problemy gdy chcę zostać u mojej dziewczyny na noc, gdy późno wracam do domu. Dzisiaj usłyszałem, że wyglądam jak idiota, bo mam brodę. Że moi znajomi pewnie się śmieją za moimi plecami. Ja już zupełnie nie wiem jak sobie poradzić z moim życiem. Czuję w sobie ciągłą złość i takie rozstrojenie. Nie dam sobie z tym rady.
autor Łukasz

Moja relacja z mamą składa się z tego wszystkiego co zostało tu napisane. Widuje sie z nią tylko kilka razy w roku i za każdym razem jest gorzej. Właśnie skończyłam studia i jeszcze tylko 2 miesiące aż będę mogła sama się utrzymać. Ja nie wiem, czy ja potrafię ją kochać. Po prostu nie wiem. Nie wiem dlaczego ona musi taka być i nie chce być inna. Od kiedy w ósmej klasie szkoły podstawowej po przyjeździe z zagranicy stwierdziła, że jestem gruba, powtarzała to już ciągle. A ja gruba nie byłam. Zaczęłam po prostu dorastać i zmieniać się. Ale ja wtedy dałam sobie wmówić, że wyglądam źle. Zaczęłam się odchudzać. Przez całe liceum i prawie całe studia z tym walczyłam. Jak zdałam do liceum, zaczęłam coraz mniej jeść, potem jadłam i na przemian głodziłam się. Wymiotowałam i opychałam się na przemian. Potem jakoś się uspokajałam. Jadłam normalnie. Bałam się każdego spotkania z nią, bo kiedy się spotykałysmy, mówiła, że jestem za gruba i przytyłam. Więc wracałam do domu, do Babci, z którą mieszkam i znowu wymiotowałam, płakałam od wsadzania sobie palców do gardła, ale tak bardzo chciałam być kochana...Łykałam tabletki i lądowałam w szpitalu na płukaniu żołądka, żeby potem usłyszeć jaką jestem idiotką, że naraziłam ją na taki stres i "co ludzie pomyślą". Cięłam się, krzywdziłam, żeby ten ból, który miałam w środku zamienić na taki, który istniałby na zewnątrz. Mam 24 lata i przez prawie dziesięć lat matka widząc mnie od progu mówiła mi, że jestem za gruba, że za dużo jem, że źle sie ubieram, źle się czeszę, wytykała mi nawet to, że się nie maluję. Potrafiła dzwonić co tydzień i pytać się ile ważę i czy przytyłam. Teraz wiem jak wyglądam. Nie wymiotuję, staram sie jeść normalnie. Mój chłopak mi w tym pomógł. Mam 170 cm wzrostu, ważę teraz niecałe 55 kg i wiem, że mogę ważyć więcej, że ten kg lub dwa to nic złego. Ale dochodziłam do tego 10 lat i nadal walczę, żeby nie wrócić do przeszłości. Pamiętam jak w szkole podstawowej "uczyła" się ze mną ułamków, jak nazywała mnie idiotką i debilem, bezmyślną kretynką, jak potrafiła mnie uderzyć, bo nie rozumiałam dlaczego jakieś obliczenia robi się w taki a nie inny sposób. Zawsze miałam świadectwo z czerwonym paskiem, gdy czasem zdarzyło mi się złapać jakiś dostateczny, bałam się wracać do domu. Przez prawie pięć lat, odkąd zdałam do chyba czwartej klasy znosiłam jej "chłopaka", to, że wracali kompletnie pijani, to, że on ją bił a ja nie mogłam nic zrobić, to, że mnie niszczył psychicznie a ja go nienawidziłam, to, że jako dziecko musiałam wezwać policję, bo moja matka kłócąc się z nim o trzeciej nad ranem nie była w stanie zapanować nad jego agresją, nie była w stanie zareagować, bo była zła pijana, nie była w stanie zareagować, kiedy poleciałam na szafę, kiedy mnie uderzył- nie potrafiła, bo była zbyt pijana. A ja miałam tylko 12 lat. I bałam się. Najzwyczajniej w świecie się bałam. Prosiłam ja wiele razy, żeby go zostawiła, ale bez skutku. Nie potrafię o tym wszystkim zapomnieć. Ja chyba jej nawet to wszystko wybaczyłam, ale nie potrafię się z tym pogodzić. Ona przysyłała cały czas pieniądze na moje utrzymanie i za każdym razem mi to wypominała. Do tej pory wypomina. Jak byłam mała mieszkałam prawie półtora roku u mamy swojej przyjaciółki. Potem mama wracała do Polski. Potem odjeżdżała. Ja mieszkałam z przyjaciółką. Następne prawie 5 lat mieszkałam z nią i z nim a potem moja mama chciała wyjechać za granicę. Ja miałam 14 lat i nie chciałam z nią jechać. Zostawiła mnie więc. I zostałam z Babcią. Cały czas czuję jak bym wychowała się sama. Nie wpadłam w nałogi, "złe towarzystwo", skończyłam studia i mam cudownego chłopaka. Ale w środku jestem połamana, gdy o niej myślę. Chodziłam na terapię, brałam nawet leki, żeby ogarnąć samą siebie. Pomogło, ale w środku ciągle noszę zapas palącego bólu. Mój tata zostawił mnie jak miałam niecałe pięć lat. Nie znam go, od tamtego czasu nie wiem co sięz nim dzieje. Mieszka gdzieś za granicą. Czuję się jak dziecko żywych rodziców, którzy tak naprawdę nie istnieją. Wiem, że moja mam wraca do siebie już za półtora dnia. Żaden jej pobyt nie obył się bez kłótni i wyzwisk. Nie potrafię jej objąć bo wtedy czuję jak moje ciało sztywnieje i nie przyjmuje jej powitania, nie potrafi być ciepłe. Mam poranioną głowę i roztrzaskane serce. Nie mogę nie płakać, chce mi się krzyczeć i pytać dlaczego? Na bycie nazwaną matką, trzeba sobie zasłużyć. Tak jak nie wystarczy urodzić się człowiekiem. Trzeba jeszcze na to zasłużyć. Boli mnie to wszystko. Wiem, że nie tylko mnie to spotkało. Dlatego piszę.
autor Mila

ostatnio wokol mnie widze tylko toksycznych ludzi. jak moge sie od nich uwolnic. czuje jakby mnie przesladowali
autor

Piszę do was bo już sam nie wiem co robić..mam 23 lata i mam dziewczynę która za 2 miesiące skończy 18 lat, jesteśmy ze sobą od ponad 2 lat...od zawsze był problem z jej matką i ojczymem nie zgadzali się na ten związek na tą miłość na nasze bycie razem...te lata są ciągłą walką z nimi ciągłymi spiskami awanturami i robieniem ze mnie degenerata, a z niej idiotkę.Były sytuacje gdzie posuwali się do rękoczynów aby ją tylko "ochronić" przede mną..piszę chaotycznie bo sam już nie wiem co z tym robić..przez te lata ciągle muszę zmieniać miejsca pracy i zamieszkania, a żeby móc uchronić siebie przed ich napaścią oraz moją dziewczynę przed ich ciągłą nie ustającą kontrolą..bardzo ją kocham jest dla mnie wszystkim, jestem gotów wszystko zaryzykować i stracić w imię tej miłości. W ostatnim czasie ich działania nasiliły się do tego stopnia, że autentycznie boję się o swoje życie i zdrowie i nawet nie bardzo mam się z kim tym podzielić, bo brzmi to jak brazylijska telenowela. Ja jakoś dam sobie z tym radę ale moja dziewczyna musi tam żyć funkcjonować, przez pewien czas mieszkała ze mną żeby może takie drastyczne zerwanie kontaktów z nimi zaowocowało jakimiś pozytywnymi relacjami z jej matką..matka faktycznie przyszła do mnie przeprosiła za swoje zachowanie moja dziewczyna wróciła do domu i dwa dni po tym kiedy znów miała nadzieje że ona naprawdę dała sobie spokój dowiedzieliśmy się że od miesiąca spotyka się z moją byłą i nakręca wszystko i wszystkich na to że oszukuje swoją dziewczynę i prowadzę dwa życia, niestety spisek wyszedł na jaw a było w to zaangażowanych wiele osób i jej zawód że po raz enty nie udało jej się nas rozdzielić przerodził się w prawdziwy jej gniew..pomimo wyrządzonych krzywd i wielu słów i czynów jakimi miesiąc w miesiąc rujnują nasze życie ja nadal bardzo chce aby moja dziewczyna miała z matką dobry kontakt ale obawiam się że będzie go miała dopiero wtedy kiedy się wyprowadzi z domu zacznie samodzielnie funkcjonować itp..zastanawiamy się co ona jeszcze może wymyślić, prócz tego że niszczy swoje relacje z córką, niszczy moje życie zawodowe,osobiste..nagrywa nasze rozmowy,wynajmuje detektywa by nas śledził, posuwa się do rękoczynów, zamieniła życie mojej dziewczyny w piekło, całą rodzinę nastawiła przeciwko niej w sensie takim, że mówi wszystkim że ona ma poważny problem ze sobą, ze mną a oni wszyscy muszą jej pomóc, oskarża mnie o przemoc, mówi co więcej zbiera jakieś wyimaginowane dowody na to, że jestem sutenerem i nakłaniam swoją kochaną do nierządu..to nie wiarygodne i nie możliwe ale tak jest, teraz rozglądamy się za jakąś poradnia aby tak iść i naprawdę się przekonać czy z nami aby na pewno jest wszystko w porządku bo już sami nie wiemy co robić..ta kobieta zagroziła mi pozbawieniem mnie życia zniszczeniem mnie itp..nie chce iść z tym na policje, bo nie chce sądzić się z matką swojej dziewczyny, chcę by moja dziewczyna normalne funkcjonowała, uczyła się, dostała na studia i była zależna od samej siebie nie ode mnie czy rodziny..piszę do was bo może przeczyta to ktoś kto jakoś mi coś doradzi..planujemy w kwietniu zamieszkać razem bo wtedy będzie miała skończone 18 lat ale nie wiem co oni są w stanie jeszcze zrobić by to zniszczyć i by mnie zniszczyć..ludzie mówią po co ty się w to wplątałeś??ale ja ją kocham i zrobię dla niej wszystko i wiele już poświęciłem i poświęcę by być z nią i kochać ją. Mój email czechosky@op.pl... jeśli ktoś wie co mógłbym prawnie ja czy moją dziewczyna zrobić albo macie jakąś poradę radę to proszę piszcie...Pozdrawiam
autor Art

ostatnio wydaje mi sie jakby wokol mnie byli sami "toksyczni ludzie". jedynym sposobem uwolnienia sie, jest zupelnie zerwanie wszelkich kontaktow
autor

Można mieć toksyczną żone??
autor ja

Mam równiez do czynienia z takimi ludżmi i zrozumiałam że są nie bez powodu... Zmuszają do myslenia oraz szukania odpowiedzi - KIM JESTEM i co mam tu zrobić? Kim oni są i co zrobią aby mi to uniemozliwić? Oserwując tych ludzi mozna dużo sie nauczyć oraz zrozumieć. To jest "gra" która ma dużo większe znaczenie niz nam się zdaje. Są to "wspomnienia z przeszłości..." w terażniejszości oraz przyszłości.
autor Zofia Piepiórka

>>>Można mieć toksyczną żone?? (ja)<<< Mozna, tak samo jak toksycznego meza, jesli niewystrczajaco sie ich poznalo przed wstapieniem w zwiazek, choc tacy lubia czesto ukrywac swoje prawdziwe ja, a pawda wychodzi dopiero we wspolnym zyciu.
autor tita

Tylko współczuć - jestem z Tobą.Najgorsze w tym wszystkim jest to że wiarygodność naszych "mamus" jest niepodważalna w srodowisku,zaciera sie granica między toksycznością a przemoca i ta fatalna pozycja zawsze jesteśmy dziećmi które muszą szanowac "mamusie"bo tyle "dobrego "dla nas robią.mimo ze mamy lat np ponad czterdziesci jestemy ciagle wychowywane w bezwgledy i okrutny sposób.Mają wyłączność na krzywdzenie nas i "bronia " nas przed osobami które w ich mniemaniu nas krzywdzą,wysysają z nas zycie ,checi działania motywacje do "walki".Ja chwilami już nie mam siły tak dłużej,ciagłe poczucie winy,czuję sie nikim.Kwalifikujemy się do terapii ale jak powiedzieć że "mamusia"robi takie rzeczy czy ktoś uwierzy bo z reguły maja dwie twarze i to one sa ofiarami tych "niewdziecznych" córek. Pozdrawiam serdecznie trzymaj się i nie daj sie musimy być silne.
autor Barbara Sikorska

Tak, zgadzam sie w 100% z Barbara. Ta dwulicowosc toksycznych matek jest jakby ostatnim gwozdziem w trumnie. Na zewnatrz dobre, troskliwe,a w domu, jak "obcy" nie widza i nie slysza sa okrutne. Czasem wydaje mi sie, ze juz sie z tym koszmarem dziecinstwa i mlodosci uporalam, a wczoraj na przyklad po "budujacej", telefonicznej rozmowie z mama rozryczalam sie jak brzdac i dzis w pracy mam pieknie spuchniete oczy. Dodam, ze mam lat 43 i ucieklam od niej az do Skandynawii. Komentarz Zofii daje do zastanowinia. Sama zwykle dosc latwo "rozbrajam" toksycznych ludzi, ale jak slysze mame dolujaca mnie perfidnie to jakby na powrot staje sie skrzywdzonym i opuszczonym dzieckiem, ktorego nie sposob ukoic. Skad sie u nich bierze tyle okrucienstwa?! Ja wiem, wiem, same pewnie mialy trudne dziecinstwo i poszarpane relacje z bliskimi, ale zeby jednak milosc do wlasnego dziecka nie mogla przewazyc? Jak moga nas z takim wyrafinowaniem i, w wielu przypadkach, z taka perfekcja lamac?!
autor dominique

Piszę to, żeby przestrzec wszystkie "niewdzięczne"córki, ktore mają jeszcze czas zmienić swoje życie i uciec od swoich toksycznych matek, póki nie mają własnych rodzin i to szczęście,że "toksyny matczyne" nie wtargnęły jeszcze w relacje mąż - teściowa i wnuki - babcia. Ja nie byłam taka zapobiegliwa.Może zbyt słaba.Na pewno głupia. Dziś to wiem.Zabrnęłam w ślepy zaułek.... Dziecinsto upłynęło mi w atmosferze strachu na widok niezadowolonej z życia, wiecznie zmarszonej ze złości twarzy, agresywnej, samotnie wychowującej mnie matki, która miała dla jedynej córki zawsze pełen pakiet obelg,wyzwisk i ironicznych uwag na każdy temat. Wszystkie moje kolezanki i koledzy byli nieodpowiedni,moi chłopcy beznadziejni,znajomi do niczego. Mój mąż zamyka tę plejade z tytułem niecenzuralnym, a mój syn genetycznie obciążony "chamstwem" po ojcu,jedyny wnuk, nie ma szans na względy u swojej babci. Mam 46 lat i wszystko co mogę dzisiaj zrobić, to cały koszmar mojego dotychczasowego życia zamienić w czarny humor. Moja matka mieszka tak blisko,że może słyszeć przez okno głosniejszą rozmowe w moim domu...a ja nie mam siły wyprowadzić się,bo bierze górę wpojone mi przez Nią poczucie winy i wyrzuty sumienia,że Ona przecież jest taka samotna przeze mnie i "dla mojego dobra nie zafundowała mi ojczyma". Tyle tylko, ze od 22lat mam własną rodzine, a moja matka zamiast skupić się na własnym życiu, wynajduje coraz nowsze sposoby na komplikowanie mojego. O naszych toksycznych relacjach mogłabym pisać bez konca, ale nie taki jest mój cel. APELUJE do wszystkich córek, ktorym awantury z matkami wypełniają większość życia; nie wierzcie w cuda!Nic się samo nie naprawi! Toksyny zniszczą nie tylko Was samych, ale i Wasze rodziny. Powodzenia.Ratujcie resztę własnego życia i szczęścia.
autor skaza

witajcie ja nie moge sobie poradzić z powodu mojej mamy nie wiem co tu zrobić . jestem niepełnosprawna mam rozum. nie moge sama funkcjonować moja mama wchodzi w moje zycie ona na siłę chce mi ułożyć zycie. jetsem mężatką mam dosc jej nazbytnije troski nie mam silnej woli zeby jej powiedziec by jej powiedziec ze to jest to sprawa moja co robie ja chce zyc po swojemu . moje zycie z jej osoba to piekło. muszę zyc pod jej dyktando. wszystko musi byc po jej mysli. ja juz wysiadam psychicznie. najgorsze ze jest smieszna a z drugiej przytłacza mnie swoimi wymowkami ma chore poglądy na temta facetów. miałam faceta niepełnosprawnego. za bardzo sie wtrącała sie w moj zwiazek rozleciał sie przez nia wmawiala mi ze jest nie dla mnie ze molestowal okazalo sie ze moja mama lubi przekrecac opinie i no na tym polega jej chora miłość. ludzie co mam robic. ona wykańcza mnie juz chce juz zyc samodzielnie bez jej pomocy ona wtraca sie we wszystko co robie gdzie i zkim chore. mysle o wyprowadzce nie obchodzi co mnie co ona pomysli marze isc do pracy wyslac dziecko do przedszkola albo zostawic przy mezu. ja chce normalne zycie nie u boku mamy ktora zatruwa zycie bez przerwy. nie mozna jej zranic bo juz obrazona na caly dom. odreagowuje swoja zlosc na innych. zazdroszcze moim siostrom ze wyprowadzily sie z domu a ja co mam tkwic w wiezieniu?nie moge tu oddychac jest nie do wytrzymania w tym domu. marze zeby sobie juz zamieszkala w domu rodzinnym gdzie spedzila dziecinstwo byle zeby jej nie ogladac. konczac co napisałam nie wiem kiedy sie skonczy koszmar. moj ojciec jest narzedziem dla niej moze nim poszczuc jak psem. nastawia go zeby doprowadzil do porzadku innych jak nie chca spelnic oczekiwan mamy. chore psychicznie nie da sie zyc wg wlasnych zyczen mama wszytsko wiedziec. moja mama jest az tak zlosliwa potrafi dogryzac innym dogadywac . nie zycze innym takiej matki jak moja. Pomóżcie mi!!!!!!!!nie podoba sie jej ze odstawilam antykoncepcyjne przeciez mam prawo zyc decydowac za siebie.
autor karolka1985

Do Karolki1985.Piszesz, że jesteś niepełnosprawna, więc być może postępowanie Twojej matki,czy jak to nazywasz nadopiekuńczość jest uzasadniona, nie wydaje Ci się? Pomyśl o wszystkich pełnosprawnych ludziach (chyba przeczytałaś posty wyżej), którzy mają tak samo, a może nawet gorzej niż Ty. Bo nie będąc uzależnionymi fizycznie od innych ludzi są tak właśnie traktowani. Być może stosunek Twojej matki do Ciebie wypływa ze strachu o to, że tak jak Tobą bedzie musiała zajmować się Twoimi dziećmi skoro, jak piszesz, odstawiłaś tabletki antykoncepcyjne. Może Twoja matka boi się, że po prostu nie podoła nowemu zadaniu. Moim zdaniem Twój przypadek znajduje racjonalne wytłumaczenie, a zachowanie Twojej matki bierze się z troski o najbliższą osobę, która wymaga stałej opieki, a jej znerwicowany stosunek do innych z faktu, że sobie z tym problemem nie radzi. Może nie starasz się jej udowodnić, że potrafisz żyć bez jej pomocy?
autor skaza

Dziewczyny, trzymajcie się od toksycznych matek z daleka. Kochajcie swoje dzieci nawet jak będą zbierały w szkole same jedynki! Nie jesteśmy winne, że życie naszych toksycznych matek jest nieudane z jakichś tam powodów. Bardzo trudno jest zrozumieć jak można niszczyć własne potomstwo, ale niestety tak bywa. Pamiętam, że mając dwadzieścia parę lat przeplakałam jakieś następne nieporozumienie i stwierdziłam, że moja matka nie musi mnie kochać. Będę żyć bez tego. Mój brat mieszkał z nią, samotny - uzależniony od 18 roku życia od alkoholu . Tata zmarł wcześniej-10 lat temu, a dwa lata temu brat (53 lata). I wtedy zabralam matkę (80 lat)do siebie,również jej samotną siostrę. Dwie babcie dostały swoje piętro, osobne pokoje, kuchnię i łazienkę, taras na śieżym powietrzu. Babcie nabierały sił, niestety wraz z upływem czasu życie w domu stało się nie do wytrzymania. Póki krytykowały mnie i męża, urządzenie domu, czy ogród, naszych gości, znosiliśmy to dzielnie. Gorzej jak zaczęły "tykać" odwiedzające nas nasze dorosłe już dzieci (które jak twierdzą bardzo kochają !?), a nawet jedynego prawnuka. Jednym słowem wszystko źle. Monopol na rację mają tylko one. Wiele przecierpiałam, a nie wiedząc jak rozwiązać tę sytuację i odzyskać spokój, chciałam z mężem wynająć kąt gdzieś w mieście i wyprowadzić się z własnego domu. Szczęśliwy dla nas zbieg okoliczności sprawił, że obraziły się na nas. Mama stwierdziła, że wraca do siebie (na szczęście nikt nie kupił jeszcze jej mieszkania). Nie zatrzymywałam. Po fakcie okazało się, że groźba wyprowadzki to miał być straszak na mnie, a ja miałam się ukajać i prosić o pozostanie. Uwolniłam rodzinę. Liżemy rany, ale odzyskaliśmy życie. Jeśli kiedykolwiek moja matka będzie potrzebowala wsparcia, to postaram się jej to zapewnić, ale nigdy już razem! Aligo.
autor Aligo

U mnie tez chyba jest podobnie.Bardziej lub mniej subtelna manipulacja jest podstawowym narzedziem do sprawowania wladzy.Laczenie faktow w sobie tylko znany sposob,nie dostrzeganie problemow,wyparcie,itd.teraz jest faza na'meza'.bedac mlodsza ,moze i chcialam kogos miec.Teraz samotnosc traktuje jako cos co mi wyszlo najlepiej.W takim ukladzie nikt by nie wytrzymal,zostala bym z dzieckiem do konca uwiazana.Im dalej tym gorzej.Jest jeszcze i Ojciec,sila wykonawcza.Ona go buntuje a On wrzeszczy,nie przebierajac w slowach.Oni sie klocili cale zycie o jakies pierdoly i tak im pozostalo.Jednak teraz to chyba ja jestem przeciwnikiem,weszlam w ta role.Zawdzieczam im wszystko,w kazdym tego slowa znaczeniu.,chyba im o to chodzilo .nie mam zadnego zycia,ale mam to co chcialam .ale czego mozna bylo chciec tak naprawde ?nie wiem
autor >>>

Ja też mam toksyczną matkę. Mam 23 lata i młodszego o 3 lata chłopaka, jesteśmy razem od e 4 lat a moja matka nadal nie może go zaakceptować bo nie pracuje na stałe i nie studiuje bo ma już pracę którą kocha i mu wystarcza, jest czuły cudowny ale to dla niej nie argument. Od samego początku była i jest zazdrosna. Teraz chcemy się wyprowadzić dzisiaj wpłacamy kaucję w ślicznym domku na przedmieściach. Jestem podekscytowana i szczęśliwa i wtedy moja matka niszczy to szczęście bo: kotki zaadoptowane które się przybląkały nie znalazły właściciela, bo pies zostaje z nią a nie idzie z nami bo nie można tam na stałe psa, ale nie docierają argumenty że w dzień będę się zajmowała zwierzakami a wieczorem po szkole będę jechała do domku i że nie będę chciała żadnych pieniędzy od niej chociaż mogłabym. Idę jak mogę na ustępstwa, a i tak jest źle co robić jak znowu coś wymyśli zaszantażuje;(
autor Justyś

Ja równiez mam mamę mieszka obok mnie,mam 53 lata mam swoja rodzine:trojkę dzieci i wnuków.Kocham Ją jak nalezy sie matce.Przez 20 lat nie miałam spokoju od brata zatruwał mi i moim dzieciom zycie po Jego śmierci teraz moja matka zatruwa mi zycie nie było by dnia abym nie płakała bo to boli jak bliska osoba rani Twoje uczucia.To jest tak co rano od 6 juz jest u mnie i chce wszystko wiedzieć co i jak muszę mając 53 lata tłumaczyć się gdzie jadę i co będę robić.Jak dzieci przyjadą to musi wszystko sie wypytać.Podejrzewa mnie o wszystko zrobiła mnie złodziejką chociaż w zyciu nic nikomu nie ukradłam.Wszystko Jej robie.a poniża mnie na każdym kroku .Już od kilku lat zaczełam chorować nabawiłam się już depresji,nieraz proszę Boga że chociaż abym jeden dzień przeżyć spokojnie bez nerwów.Nienawidzi wszystkiego co się porusza,Nie wiem co mam począć w tej sytuacji gdzie prosić pomocy.mam wnuków i chcę jeszcze pożyć aby zobaczyc jak rosną.Mam te swoje lata a czuję się jak dziecko.Niszczy mnie każdego dnia wyzywając mnie i opowiadając o mnie niestworzone rzeczy.Boli mnie tylko to że robię Jej wszystko siedzi jak pani nie robiąc nic,a mając drugą grupę inwalidzką musze skakać tak jak mówi.Nie mam własnego zycia,prywatnosci we własnym domu.Dlaczego matka może niszczyć własną córkę nie moge tego zrozumieć,naprawdę nie wiem i dalej cierpię.A mam prawo zyć tak jak chcę i nie tłumaczyć się ze wszystkiego.
autor Danuta

witam czytam jak wy radzicie sobie z toksyczna matka ale widze ze to wszystko jest naprawde trudne ja mam 40 lat maz 50 troje dzieci 21,16,8,najstarszy syn dwa lata temu sie ożenił matce to bardzo nie pasowało ja z synowa zyłam super a ona tylko czekała na moment kiedy bedzie mogła zaatakowac i tak sie któregos dnia stało młodzi sie troche miedzy soba pokłócili a ta to wykorzystała i weszła do ich pokoju i staneła w obronie swojego wnuka wyzywajac moja synowa od dziwek k... i ze ten bachor którego ma w brzuchu to nie jest Karola to był szok dla wszystkich nikt nie wiedział co ma powiedziec po dwóch tygodniach synowa wróciła z zagrozna ciaza do rodzinnego domu i nie chciała juz wracac do syna LUDZIENAWET NIE UWIEZYCIE CO POTRAFI ZROBIC TOKSYCZNY CZŁOWIEK :(dzis syn jest po rozwodzie a ja jestem kolejna ofiara toksycznej matki BOŻE jak a to długo wytrzymam ???:::(((
autor viola

witam droga DANUSIU ja także mam podobny problem jak ty i mam twoje lata jak przeczytałam twoją historie to tak jakbym o sobie czytała nie moge się z moją mamą porozumieć żeby nie być złą córką dałam sobie wychować mojego syna i teraz kontakt z nim jest prawie żaden zawsze robie cos nie tak wmawia mi takie rzeczy których nie zrobiłam i zawsze ma swoją racje wiele razy popłakałam sobie biore silne tabletki na depresje bo po kłótni którą sama prowokuje ,, zawsze się coś znajdzie ..nie śpie całą noc i mam poczucie winy bo przeciez ja jestem córką i jestem niedobra a najbardziej jest dla mnie przykre żeby mi dogryś wypomina co zrobiłam 10 lat wstecz i to jest jej broń emocjonalna i dlatego ograniczam kontakty choć z wielkim bólem i przykrością wiele razy z nią o tym rozmawiałam co mileży na sercu ale w odpowiedzi słyszałam że jej też jest przykro albo znów przypadki z przeszłości i koło sie zamyka ale cóż jak trzeba pomóc to zawsze pomoge bo ja kocham ale jest to trudne z powazaniem
autor irenka

Witam. Piszę bo ja właśnie jestem toksycznym człowiekiem. Nie wiem dlaczego tak jest. Od dzieciństwa krzywdzę wszystkich wokół mnie. Mam już 28 lat do tej pory nie mogę sobie z tym poradzić. Nie ma roku żebym nie skrzywdziła kogoś kto znajduję się wokół mnie. Wszczynam niepotrzebne awantury, dociekam swego nawet gdy nie mam racji, do tego ranie jak mało kto- dogłębnie tak żeby najmocniej skrzywdzić i nie przebieram wtedy słowani. Kumuluje swoje emocje a potem z błahej sprawy wychodzi gigantyczny problem, który potem okazuje się że był bez sensu i nie potrzebny. Najczęściej do tych kłótni dochodzi alkohol:(. Na drugi dzień mam giga kaca moralnego. Nikt się do mnie nie odzywa i mam dość że żyję. Żałuję wszystkiego ale jest już za późno. Chciałabym wtedy się zabić, i nigdy więcej nie krzywdzić innych. Ostatnio wszczęłam awanturę bratowej z błahego jak później się okazało problemu chodziło o samochód. Wracałam z bratem, kolegą i nią wypiłam wtedy 5 piw. Przyczepiłam się wtedy niej nie wiadomo czemu. Mój nadmiar negatywnych emocji tak mną zawładną że w czasie jazdy chciałam wyskoczyć z samochodu.Kierowca o mały włos nie przejechał człowieka.Wyzywałam innych. Czepiałam się wszystkiego. Po powrocie do domu rozpoczęłam piekło na ziemi. Wyzwałam wszystkich bratową , brata rodziców wszystkich wokoło. Dostałam po twarzy od ojca. Wybiegłam z domu i chciałam popełnić samobójstwo. Mam męża i w sumie pomyślałam wtedy o nim jak bardzo go kocham. Przemyślałam wszystko wróciłam do domu moich rodziców. I znowu awantura byłam tak rozbita nie chcieli mnie wypuścić z domu wiec z torbą podróżną chciałam wyskoczyć przez okno ale złapał mnie tata. Dostałam wtedy serię ciosów w głowę od mamy. Szczęka parę dni mnie bolała. Stwierdziłam że jestem nikim i może dlatego czepiam się innych. Nie radzę sobie z moimi emocjami i gdy tylko wypiję alk. tracę głowę i rozpoczynam piekło. Nie mogę pić!!! Staram się nie ranić innych nie wiem na jak długo. Chciałabym i staram się być lepszym człowiekiem ale widzę że sama sobie z tym nie poradzę. Umówiłam wizytę z psychologiem mam nadzieję że on mi pomoże. Przykro mi że natrafiacie na takie osoby jak ja:(.
autor toksyczna

Witajcie jestem jedna z Was Tez mialam i nadal mam do czynienia z toksycznymi ludzmi.Tez placze po katach i boli mnie niemoc jaka siedzi we mnie. Nie wiem jak sobie poradze ale musze bo mam dzieci ktore nie moge pozwolic skrzywdzic jak mnie. Czytam waswze listy i idze ze nie ma sposobu na takich ludzi oni sie karmia tym wlasnym toksyzmem a nas zabijaja. Musze mimo bolu i wszystkich rzeczy jakie mnie zabijaja ratowac.Mam dla kogo zyc. Jestem z wami i zycze wszystkim rozwiazania i pozbycia sie toksycznych rzeczy i ludzi. Barbara
autor barbara

Boże jakie to szczęście,że trafiłam na tą stronę.Myślałam,ze jestem sama z takim problemem.Mam toksyczną siostrę,przed którą uciekłam 3 lata temu,masę kompleksów i wieczne poczucie winy.Długo by o tym pisać..
autor Ona

widzę ze jest dużo osób z tym samym problemem ja równiez mam w swoim otoczeniu toksycznych ludzi i mam już juz serdecznie dość . czytam i tak jak by ktoss opisywam moje problemy ja równiez jak wielu przedmówców wyjezdzam za granice i mam nadzieje e odzyskam spokój bo w tej chwili jest to dla mnie bardzo ważne ,bo mam wrazenie ze przegrywam tą bitwe mimo że nie ja chce walczyć ani ja zaczełam .Jestem tak zdesperowana że jest mi wszystko jedno gdzie aby poprostu dalej.
autor autko

Już myślałam, że nigdy nie natrafię na stronę z walką z toksycznymi ludźmi. Mam siostrę cioteczną, która mnie prześladuje i terroryzuje kłamstwami, obelgami i wszystkim co złe. Manipuluje ludźmi wokół mnie i buntuje ich, by mnie odrzucali. Tak jest cały czas. Nie mogę się od niej uwolnić. Czasami mam taką chęć jej przywalić w szkole przy wszystkich, że... . Od ponad 7 lat tak jest. Miałam z nią wiele afer w szkole i nic. uspokoiła się na parę dni, a potem znów ta sama śpiewka. Mam nadzieję, że wkrótce jej się to znudzi, a jak nie to będzie wojna. Życzę wszystkim aby nie natrafiali na takich ludzi jak to coś(Bo to człowieka nie przypomina. Człowiek z natury jest delikatny, miły i dobry dla innych, a nie nieprzyjemny, opryskliwy i czyniący źle innym.) Black Sun
autor Black Sun

Ja też to przeżywam , sama wychowuję dziecko , matka da ci pieniądze, wmawia mi że nic nie osiągnęłam, że ona to to i tamto... I na koniec mi mówi nie pyskuj gówniarzu...Bardzo wasz proszę o radę ,może coś skutkuje... Zerwo wsparci i zrozumienia
autor Asia

  Twój komentarz
autor
* Email:
(Email wyłącznie do wiadomości redakcji)
     

Polecamy:

Życie na obczyźnie, przepełnione tęsknotą za rodziną i ojczyzną.

Szeptuchy z Podlasia pomogą na wszystko!

Kobiety Sukcesu - Poznań

Wróżka Hania i jej wróżby…..

Ryby (19 lutego - 20 marca)

  
Galeria
konkursy dodaj film
TVPM - Polska Telewizja Muzyczna
  
* Tezy i opinie wyrażane w publikacjach pochodzą od ich autorów. Opinie redakcji nie muszą być z nimi zbieżne.
Home | Kontakt i o nas | Regulamin | Reklama | Instrukcja obsługi strony
created by Studio future image Copyright @2005-2010, Polinfo, Inc. SwiatPL.com TM